mikomaje blog

Twój nowy blog

Kraków, wycieczka z rowerami i dwoma przyczepami rowerowymi. Mikołaj nie pedałuje, bo ręka złamana więc się wozi w lektyce. Budzimy ogólne zainteresowanie, rozbawianie. Pada za dużo pytań: a gdzie można kupić, a za ile, czy to bezpieczne. Wjeżdżamy na rynek i tu szok. Niby-mnich/prawdziwy mim unosi się nad ziemią w pozycji siadu po turecku. Jedyne co łączy go z podłożem to laska, za której gałkę trzyma. Po kilku minutach wpatrywania się w niego z każdej strony myślę, że już znam przyczynę tej lewitacji.
Misiek chyba też bo jak już wrzucił mu do kapelusza 2 zł to stwierdza:
- Jak jest taki mądry to niech puści tą laskę.

Siedzimy w trójkę w domu, Mikołaj, Iga i ja. Wieczór zapada, Iga źle znosi mniejszą niż 1 metr odległość ode mnie. Mikołaj próbuje negocjować robienie samolotów z papieru, co z góry skazane jest na niepowodzenie. Podejmujemy próbę, siadamy przy stole zaczynamy składać muchę (rodzaj szybowca). Iga w tym czasie krzyczy, wspina się na mnie, potem na stół, musi dotknąc muchy. Zdejmuje Igę ze stołu, sytuacja powtarza się jakieś 3 razy, mucha jeszcze nie powstała, a już jak psu z gardła. Mowię:
-Misiek, koniec, nic nie zobimy, czekamy na mamusię.
-Nieee, obiecaleś, niee – i autentyczna histeria, prawdziwe łzy.
Idziemy do dużego. Misiek przylatuje z krzykiem, siada naburmuszony na fotelu. Iga w tym czasie bierze wiklinową podkładkę ze stołu i okłada go po twarzy, co normalnie rozbawiło by go, że hej, a teraz:
-Aaaaa, Iga mnie bije!!
-Spokojnie, przecież to nie boli.
Misiek porywa wiklinę do zdrowej ręki, celuje i po wykonaniu zamachu godnego Kubota, trafia mnie centralnie między oczy:
-No i co? Nie boli?
Piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii…..

Droga z przedszkola. Mijamy blok, a przy nim ogródek. W nim na świeżo posianej trawie odbity ślad stopy. Maja pokazuje na niego palcem:
-Tatusiu, zobacz, znak odnogowy.

Kimono podczas

Wychodzimy do przedszkola. Codzienna wymiana uprzejmości:
-Ubieraj się!
-Ubieranie jest głupie, nienawidzę sie ubierać!!!
-Kiedy w końcu zaczniesz robić to sam?
-Kiedy? Ty juz wtedy będziesz bardzo stary!

Strajk

Brak komentarzy

Wieczorne usypianie. Ania już powoli traci cierpliwość:
-Koniec. Zarządzam ciszę nocną.
Po chwili z góry łóżka piętrowego słychać:
-A Mikołaj ogłasza strajk.
 

Po wyjściu z przedszkola Miśka woła jakaś dziewczynka machając:
-Mikołaj, Mikołaj, cześć!
Misiek z bananem na twarzy odpowiada odmachując:
-Oo, cześć, cześć!!
-Misiaczku, a kto to był?- pyta mama.
-No jak to kto!? Natalka, prawie jak latarka! Fajnie, nie?

Podczas bujania

-Tatuś, a dzisiaj w przedszkolu śpiewaliśmy kolędę o Brutusie.
-O kim?
-No o Brutusie!
-Możesz zaśpiewać kawałek?
- No „Brutus się rodzi, nas oswobodzi…”

Sobota, godz. 7.30. Ostatnie podrygi snu przerywane wizytami Miśka i Mai.
-Tatuś, tatuuuuś!!!
-Wrrrrrr.
-Tatuś, muszę się napić.
-Wrrrr. Już, Misiek nie widzisz, że próbuje jeszcze pospać??!!
-A ty nie widzisz mojego suchego gardła?!
Ostatnie zdanie z dużym wyrzutem w głosie.


  • RSS